NAWIGACJA ...
. H O M E
. MOJE MIASTO
. MOJA PARAFIA
. MOJA SZKOŁA
. HOM PUCK
I N N E ...
. G O O G L E
. TŁUMACZ
. MAPY GOOGLE
. N E T F L I X
. HBO GO
. WIKIPEDIA
. YOUTUBE
. H O M E
. FILM WEB
. PROGRAM TV
. ROZKŁAD PKP
. TOTO LOTEK
. SPEEDTEST
WYCIECZKI ...
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
HENRYK MUSA KOT * (2)
-

DROGA DO SZKOŁY PRZEZ WSPOMNIENIA
We wrześniu 2010 roku otrzymałem zaproszenie na uroczystość 65-lecia szkoły. Mojej szkoły. Co prawda, było to zaproszenie do liceum, do którego nie chodziłem, ale... byłem w budynku mojej szkole po latach.
Pojechałem na spotkanie kolejką elektryczną.
Historia kolei sięga XV-XVI wieku, gdy w niemieckich kopalniach zaczęto stosować wózki toczące się po drewnianych belkach. Szyny żeliwne po raz pierwszy zastosowano w Anglii w 1798 roku. Pierwszy parowóz wyjechał na trasę w 1804 roku jako kolej zakładowa. Początek ery żelaznej to 27 sierpnia 1825 roku, gdy zaczęła funkcjonować pierwsza kolej publiczna na trasie Stockton-Darlington.
W Polsce pierwsza linia w zaborze pruskim powstała w 1842 roku na trasie Wrocław-Oława. Do 1939 roku wyprodukowano w Polsce 1276 parowozów, głównym ich producentem były Zakłady H. Cegielski w Poznaniu, od 1945 do 1959 roku - 1191. W tym też roku zaprzestano produkcji lokomotyw.
Obecnie lokomotywy są w Polsce w 18 muzeach i skansenach kolejnictwa.
Za czasów mej młodości SKM (Szybka Kolej Miejska) nie kursowała. Byty Wagony towarowe przystosowane do przewozu osób lub nieliczne wagony osobowe. Okna w tych wagonach otwierało się za pomocą pasków parcianych, które miały trzy lub cztery otwory, przez które regulowało się otwarcie lub zamknięcie okna. Składy te zatrzymywały się tylko na stacjach, wielu przystanków' istniejących dziś jeszcze nie było.
Jako dojrzały człowiek, gdy jeździłem do Pucka, jeździłem samochodem. Na uroczystości - pojechałem kolejką. Wsiadłem do kolejki elektrycznej na stacji Gdańsk-Wrzeszcz. Kiedyś był tam gródek rycerski, w którym mieszkał rycerz Wrzeszcz. Podobno tak krzyczał na polu walki, że wrogowie uciekali w popłochu, słysząc jego przeraźliwy krzyk. Tak mówi legenda... Spoglądam w okno na prawą stronę - tam pozostałości po stawie na terenie Browaru gdańskiego. Jedynie samotna wierzba płacząca nad suchym, wyschniętym miejscu po stawie i budce na wysepce dla łabędzi. Jak również zarośnięty tor bocznicy kolejowej do browaru. Mijam przystanek Gdańsk Zaspa, który kiedyś nazywał się Gdańsk Lotnisko (bowiem było lotnisko, a mieszkałem przy ul. Kunickiego 7 - dawna Żołnierza Tułacza - w pierwszym gabinecie dyrektora lotniska, zanim dyrekcja nie przeniosła się do nowego budynku z hangarem, w którym obecnie jest ETC - hala targowa). Mijam również Gdańsk Przymorze, swego czasu Gdańsk Polanki. Potem mijam Gdańsk Oliwę, skąd wysiadało się z kolejki do autobusu dojeżdżającego do zoo. Potem Sopot Wyścigi (od terenów, gdzie odbywały i odbywają się wyścigi konne). I mamy Sopot. Miasto, w którym się urodziłem. Najmniejsza moja w tym zasługa, że ujrzałem ten świat właśnie w Sopocie. Co prawda urodziłem się na pograniczu Sopotu i Kamiennego Potoku w izbie porodowej (nomen omen przy ulicy Żeromskiego), ale miasto Sopot. Po stacyjce Sopot Wyścigi jest przystanek Gdynia Orłowo, tam gdzie willi nadmorskiej (istniejącej do dziś) Żeromski pisał swą książkę Wiatr od morza). Potem Gdynia Redłowo. Po drodze minąłem Wzgórze Maksymiliana Kolbego (poprzednio nazywało się Wzgórze Nowotki [Marceli Nowotko, zasłużony komunista dla tamtego ustroju], a przed wojną - Wzgórze Focha, lecz nie Marszałka Francji, ale Kaszuba, który miał tam swoje gospodarstwo). Minąłem Gdynię Główną Osobową, z którą też mam sporo wspomnień. Przed przebudową dworca kolejowego nagrywano tam kawałek filmu „ Ostatni kurs” z Mikulskim (później znanym z roli Hans Klossa). Następny przystanek - Gdynia Stocznia. Gdy SKM „przechodziło” z niższego napięcia sieci na wyższy, był to przystanek przesiadkowy. Potem był Grudzień 1970 - gdy strzelano do stoczniowców idących do pracy. Były ofiary śmiertelne. Przystanku Gdańsk Leszczynki wtedy jeszcze nie było. I już jest Gdynia Chylonia - „przechowalnia” składów wagonowych kolejki. Stąd też odchodził pociąg osobowy przez Gdynię Rzeźnię do Gdyni Oksywia. Przystanek następny to Gdynia Grabówek, gdzie wysiadali z parowozu kolejarze, który zabierał ich po drodze z Redy, gdyż nie było jeszcze przystanku. Szli do parowozowni torami lub drogą wewnętrzną, do biur, gdzie pracowali. Ja często z ciocią jeździłem również do parowozowni, gdzie pracowała, by następnego dnia rano pojechać czy to do Gdyni, czy to do lekarza, czy to w inne miejsce. Następny przystanek Rumia Janowo, z widoczną na rogu ulicy wielką kawiarnią „Samantą”, której już nie ma... Rumia, wtedy Zagórze, teraz tylko Rumia. W Rumi przed wojną było lotnisko wojskowo. I dojeżdżam do Redy. Tam, jak zawrsze, przesiadka na pociąg osobowy do Pucka. Teraz przechodziłem przejściem w tunelu - kiedyś nie było go. Dopóki nie odjechał pociąg, była opuszczona barierka. Gdy odjechał w kierunku Wejherowa, barierka szła w górę i pasażerowie przechodzili przez tory, czy to do poczekalni, czy na pociąg osobowy ciągnięty przez lokomotywę do Pucka lub na Hel.
Nieraz jako dziecko jechałem z Ciocią Wandą „ kolejarką” pracującą w parowozowni w Gdyni Grabówku w lokomotywie i zawsze podziwiałem, jak maszynista może się rozeznać w tych wszystkich kółeczkach, pokrętłach, zaworach... A pomocnik szuflował, szuflowrał wielką szuflą węgiel do wiecznie nienasyconego paleniska...
W Redzie była kiedyś duża poczekalnia ogrzewana piecem kaflowym. Tam kupowało się herbatę w szklankach, czasami wyszczerbionych, z kostką cukru, za 1,10. W hollu były dwie kasy biletowe - teraz są na dworze. Brakuje jednego toru w kierunku Pucka, obecnie pozostał jedynie zarośnięty trawą ślad po torowisku. Odczekałem „swoje” pół godziny, gdy nadjechał pociąg osobowy z Gdyni. Po drodze mijałem Rekowro, Mrzezino, Żelistrzewo. Od strony Redy do stacji Mrzezino jest ładna góreczka. Pamiętam, kiedyś latem pociąg kolonijny, mający dużo wagonów, nie mógł podjechać do stacji. Wiec lokomotywa jadąca w kierunku Redy pozostawiła na chwilę „swój” skład i pomogła kolonistom wtoczyć się na stację. Tam też widziałem, co prawda tylko raz, zaprzęg z wołami w jarzmie ciągnącymi wóz. A drugie wspomnienie związane z Mrzezinem to takie. Nasza Pani (Helena Szczepaniakowa) wysłała mnie i Tadka Joachimiaka do swej koleżanki - nauczycielki z listem. W drodze powrotnej wieźliśmy koszyk gruszek, z którego coś tam podebraliśmy jakże smakowitego owocu... Żelistrzewo - to zapamiętany urząd pocztowy blisko dworca, którego naczelnikiem był ojciec Stacha Hirsza, szkolnego kolegi. A dalej stara szkoła, w której nauczycielem był Jan Drzeżdżon, uczący moją siostrę Ludwikę
Potem za oknem widzę dawne ogrodnictwo rodziców Stasi Kolp (Krzyżańskiej), Syberię, obecnie nazywaną Celbówko, dom, w którym mieszkał Józek Elendt, po drugiej stronie to rów szkoła zawodowa, w której Tadek Joachimiak był kierownikiem warsztatów i już stacja Puck. Z daleka widoczny dom z kółkiem, nazywany przez Babcię „hermanclust”. Tam brak pompy wodnej dla parowozów, jednego toru, barierki przed wejściem do budynku, gdzie oddawało się bilety za przejazd, telegraf już nieczynny. Nieczynna też parowozownia, którą raz zdemolował rozpędzony parowóz, i skład węgla, w którym pobierało się przydziałowy węgiel ważony na wadze 50 kilogramowej (centnarowej) dla pracowników kolei.

-
DOKŁADNY CZAS
. DOKŁADNY CZAS
. CZAS ŚWIATOWY
S E S J E
SESJE 2015/2020 RADY MIASTA
.
FILMY
. MOJE MIASTO
. MORSY
. MOJA PARAFIA
. MOJA SZKOŁA
. H O M
. HOSPICJUM
. DA CAPO AL FINE
. HENRYK MUSA KOT
. DZIECI - DZIECIOM
. WYDARZENIA SPORTOWE
. BURSZTYNOWE KLUCZE
Copyright & copy; 2007